Organizacje inwestują w nowoczesne narzędzia bezpieczeństwa, współpracują z zewnętrznymi SOC-ami lub budują własne zespoły. Prędzej czy później pojawiają się jednak fundamentalne pytania: czy rzeczywiście widzimy wszystkie zagrożenia? Czy nasze narzędzia są poprawnie skonfigurowane? Czy reagujemy adekwatnie na sygnały i wyciągamy właściwe wnioski?
Efektywność Security Operations Center nie wynika wyłącznie z liczby wdrożonych technologii. Kluczowe są: jakość danych, dojrzałość detekcji, kontekst wywiadowczy, aktywne poszukiwanie zagrożeń oraz dobrze zdefiniowane procesy reagowania. W tym artykule przyjrzymy się, co naprawdę decyduje o skuteczności SOC, w oparciu o wiedzę analityków Trecom SOC.
Pełna widoczność zagrożeń zaczyna się od dobrej telemetrii
Skuteczna detekcja nie istnieje bez wysokiej jakości danych. Telemetria – czyli zbieranie i analiza informacji z różnych punktów środowiska – stanowi fundament działania SOC.
W obszarze cyberbezpieczeństwa kluczowe źródła danych to:
- urządzenia końcowe (endpoints), takie jak komputery czy serwery, najlepiej z granularnymi danymi o procesach i zachowaniach hostów,
- infrastruktura sieciowa – firewalle, routery, przełączniki, systemy NDR,
- logi aplikacyjne i chmurowe z AWS, Azure i GCP,
- zewnętrzne feedy CTI.
Telemetria pozwala wykrywać anomalie, które mogą świadczyć o próbach włamania, ruchu bocznym, eskalacji uprawnień czy eksfiltracji danych. Kluczowe jest jednak nie tylko zbieranie logów do SIEM, ale także uzupełnianie ich natywnymi danymi z EDR, NDR i platform chmurowych, które dostarczają znacznie głębszego kontekstu.
Poprawa jakości detekcji zależy od połączenia danych telemetrycznych i analiz behawioralnych w jednym modelu, który wspiera automatyczną klasyfikację działań nawet przy dużym hałasie danych wymagając jednak stałego tuningu, cyklicznej walidacji i nadzoru. SOC musi budować warstwy widoczności – od hosta, przez sieć, po aplikacje chmurowe – i łączyć je w jedną spójną narrację o aktywnościach w środowisku.
Inżynieria detekcji – więcej niż reguły dostarczone przez vendorów
Większość systemów SIEM oferuje zestaw gotowych reguł detekcji, które pozwalają wykrywać popularne scenariusze ataków. Sprawdzają się one w środowiskach referencyjnych, jednak rzadko uwzględniają specyfikę konkretnej organizacji – jej aplikacje, architekturę, procesy biznesowe czy sposób pracy użytkowników.
Gotowe reguły dostarczane przez SIEM-y stanowią jedynie punkt wyjścia. W praktyce większość ataków nie wypełnia klasycznych sygnatur i wymaga reguł opartych na korelacjach między źródłami danych lub mapowaniu do konkretnych taktyk i technik.
Dlatego dojrzały SOC nie może opierać się wyłącznie na regułach „out of the box”. Kluczowa jest inżynieria detekcji, czyli świadome projektowanie własnych mechanizmów wykrywania zagrożeń.
Pierwszym krokiem jest dogłębne zrozumienie logów generowanych przez systemy i aplikacje. Każde zdarzenie może nieść istotną informację, ale tylko wtedy, gdy wiemy, jakie dane są rejestrowane, skąd pochodzą oraz jak interpretować poszczególne pola.
Niezastąpionym źródłem wiedzy jest dokumentacja producentów, zawierająca opisy struktur logów, kody zdarzeń czy przykłady korelacji. Równie ważne są rozmowy z administratorami, deweloperami i operatorami systemów – osobami, które najlepiej rozumieją, co w danym środowisku jest normą, a co anomalią.
Dobrym punktem odniesienia przy budowie detekcji są również uznane modele, takie jak MITRE ATT&CK, umożliwiające mapowanie zdarzeń na konkretne techniki i taktyki atakujących. Innym wartościowym źródłem jest Cyber Kill Chain, który pozwala identyfikować etapy ataku, na których detekcja i reakcja są najbardziej efektywne.
Warto wspomnieć również o testowaniu reguł, żeby mieć pewność, że reguły pisane przez nas czy dostarczane przez vendora będą miały szansę wykryć zagrożenia. Każde środowisko jest inne, może mieć logi w różnym formacie (nawet jak to jest jedno środowisko). Przykładem będzie przesyłanie logów z Linuxa z użyciem rsyslogd, gdzie można wybrać format przesyłanych logów RFC.
Proaktywna analiza zagrożeń – rola Cyber Threat Intelligence
Cyber Threat Intelligence (CTI) pozwala SOC-owi wyjść poza standard biernego reagowania na alerty. Zamiast czekać na materializację incydentów, zespół może przewidywać i neutralizować zagrożenia, zanim doprowadzą one do realnych strat.
CTI umożliwia identyfikację aktywnych kampanii, lepsze zrozumienie metod działania cyberprzestępców oraz korelację lokalnych zdarzeń z globalnym krajobrazem zagrożeń.
W praktyce analityk SOC, badając alert w rozwiązaniach klasy SIEM, analizuje dodatkowo artefakty, takie jak adresy IP, domeny, adresy URL czy hashe plików. Integracja platform SIEM z bazami reputacyjnymi i feedami CTI pozwala szybko zweryfikować, czy dany artefakt był wcześniej wykorzystywany w atakach.
Dzięki takim informacjom systemy bezpieczeństwa mogą automatycznie blokować komunikację z rozpoznanymi zagrożeniami.
Threat Hunting – kiedy alerty to za mało
Coraz więcej ataków omija klasyczne mechanizmy detekcji. Zaawansowane kampanie APT czy ransomware składają się z wielu mniej widocznych etapów, takich jak rekonesans, persystencja czy powolna eksfiltracja danych. Generują one sygnały zbyt subtelne, by uruchomić standardowe reguły.
Threat Hunting polega na aktywnym poszukiwaniu zagrożeń w środowisku, bez czekania na alert. To holistyczne podejście, pozwalające wykrywać nieznane wcześniej techniki ataku, identyfikować luki w detekcjach oraz lepiej rozumieć „normalne” zachowanie systemów.
SOC, który prowadzi Threat Hunting, przestaje być wyłącznie centrum reagowania, a staje się centrum wiedzy o zagrożeniach. W połączeniu z CTI znacząco poprawia to skuteczność obsługi incydentów i jakość rekomendacji w zakresie bezpieczeństwa.
Procesy w SOC – dlaczego oprocesowanie jest kluczowe
Nawet najlepsze narzędzia i analitycy nie będą skuteczni bez jasno zdefiniowanych procesów. SOC musi działać według standardów, które zapobiegają przeoczeniom, znieczuleniu na alerty oraz powtarzaniu tych samych błędów.
Jednym z najczęściej stosowanych podejść jest framework NIST, oparty na czterech etapach.
Pierwszym krokiem jest przygotowanie, obejmujące m.in. budowę świadomości środowiska, tworzenie procedur, planów komunikacji oraz szkolenie personelu.
Drugim elementem jest detekcja i analiza, oparta na wiedzy o środowisku, aktualnych TTP oraz dobrej telemetrii.
Kolejnym etapem jest izolacja i reakcja, czyli zestaw działań minimalizujących eskalację i skalę incydentu.
Ostatnim elementem są działania po incydencie, takie jak wyciąganie wniosków, raportowanie oraz formułowanie rekomendacji.
Dojrzały SOC nie kończy pracy na zamknięciu incydentu. Kluczowe są regularne raporty, analizy statystyczne oraz działania prewencyjne, które realnie zmniejszają ryzyko przyszłych zdarzeń.
Takie podejście stosuje m.in. Trecom – partner realizujący usługi i wdrożenia SOC dla organizacji o zróżnicowanym profilu i złożoności środowisk IT. Doświadczenie zespołów SOC Trecom w obszarach inżynierii detekcji, analizy incydentów, Threat Huntingu oraz automatyzacji procesów pozwala przekładać sygnały techniczne na konkretne decyzje operacyjne i wnioski zwiększające odporność organizacji.
Skuteczne zarządzanie incydentami w SOC nie jest efektem pojedynczej technologii ani zestawu gotowych reguł, lecz rezultatem połączenia dobrej telemetrii, dojrzałej inżynierii detekcji, kontekstu wywiadowczego i jasno zdefiniowanych procesów. Każde środowisko różni się poziomem złożoności i profilem ryzyka, dlatego model działania SOC powinien być świadomie dopasowany do realiów organizacji. Dopiero takie podejście pozwala przejść od reaktywnego gaszenia alertów do realnej kontroli nad incydentami bezpieczeństwa.
O autorze
Przemysław Szalwa – analityk SOC z ponad czteroletnim doświadczeniem w zespołach operacyjnych i technicznych. Na co dzień wspiera organizacje w obszarze monitoringu bezpieczeństwa, zarządzania incydentami oraz inżynierii detekcji, uczestnicząc w projektach SOC realizowanych m.in. dla sektora publicznego i enterprise. Specjalizuje się w praktycznym wdrażaniu procesów SOC, automatyzacji reakcji oraz Threat Huntingu.
